Nieco o standardach: W3C



Postanowiłem napisać dłuższą serię rozważań o wartości stosowania standardów, w szczególności tych opartych o rekomendacje W3C. Myślę, że do takiego cyklu potrzebny jest porządny wstęp, o tym czym jest W3C oraz o dokumentach przez nią tworzonych.

Czym jest W3C

W3C jest ogranizacją zrzeszającą ponad 400 organizacji z całego świata mającą na celu tworzenie i promocję wdrażania standardów dotyczących ogólnie pojętego World Wide Web, czyli stron internetowych. Organizacja ta jest autorem takich formatów jak HTML, SVG, XML, a nawet częściowo HTTP.

Nadrzędną misją W3C jest doprowadzenie World Wide Web do jej pełnego potencjału tworząc protokoły i wytyczne zapewniające sieci długoterminowy wzrost. Należy zwrócić uwagę, że od powstania w 1994 roku, przynajmniej moim zdaniem, wypełnia ona swoją rolę zdecydowanie wzorowo.

Członkami W3C są zarówno najwięksi gracze rynku internetowego (Mozilla Foundation, Microsoft, Adobe), producenci sprzętu komputerowego i mobilnego (Nokia, Samsung, Sharp, Intel) jak również zrzeszenia webmasterów, uniwersytety i mniejsze firmy developerskie. Model finansowania W3C jest oparty na opłatach członkowskich, a ich wartość jest uzależniona od zysku generowanego przez organizację członkowską.

Rodzaje dokumentów W3C

Na początku małe wprowadzenie do różnych stadiów dokumentów publikowanych przez W3C. Organizacja ta ma dość przydatny sposób przygotowywania swoich rekomendacji. Po pierwsze: nie są one ustalane arbitralnie przez organizację, ale są ustalanie w tzw. working groups (grupach roboczych). Grupy takie są złożone z ekspertów z określonego zakresu wiedzy i zajmują się konkretnymi obszarami. Istnieją więc osobne grupy do XML, RDF, WAI itp.

Pracę poszczególnych grup można śledzić na stronie W3C, a szczególnie wygodna jest do tego strona www.w3.org/Consortium/activities zawierająca zbiór obecnie trwających prac.

Grupy publikują dokumenty w trzech podstawowych postaciach:

  • Working Draft - to rodzaj brudnopisu, do którego interesariusze (nie zagłębiając się w szczegóły zreszeni w osobnych grupach) zgłaszają swoje uwagi. Takie brudnopisy, choć zazwyczaj nie pozwalają na implementację wsparcia dla nowego standardu, jednak pozwalają się zorientować w kierunku, w którym dany obszar będzie podążał w perspektywie średnio okresowej.
  • Recommendation Candidate - kandydat rekomendacji - na ogół gotowe dokumenty, odbywające swoiste vacatio legis - czas przed wdrożeniem w którym wprowadzane są już co najwyżej kosmetyczne zmiany nie wpływające na ogólny kierunek danej rekomendacji. Są one dostępne do wglądu dla użytkowników i poddawane ostatecznej dyskusji.
  • Recommendation - to już ostateczna rekomendacja. Choć nazwa "rekomendacja" nie brzmi bardzo twardo, to możecie na ślepo założyć, że w rok lub dwa od stworzenia takowej, sieć będzie już całkiem dobrze radzić sobie z proponowanym rozwiązaniem. Część z rekomendacji jest wręcz przejmowana przez organizacje standaryzujące w stylu SAE, czy ISO.

Wartość rekomendacji W3C

Jeśli przyszło Wam do głowy, że prowadząc swój mały projekt, czy drobny biznes internetowy, korzystanie ze standardów jest bezsensownie kosztowne - przemyślcie to jeszcze raz. Tym razem jednak nie myślcie w perspektywie dwóch miesięcy, ale choćby dwóch lat.

W3C ma jedną bardzo ważną cechę: rozwój istniejących technologii jest kompatybilny wstecznie.

Jeśli więc wdrożycie swój piękny sklep internetowy, za 3/4 tego co zapłacilibyście dodając kilka ustandaryzowany rozwiązań nie macie pewności, że za 2 lata nie będziecie musieli w najlepszym wypadku wydać tej 1/4 na ustandaryzowanie swojego rozwiązania, bo producenci telefonów zaczną wspierać rekomendację, którą ominęliście, a użytkownicy będą wybierali sklepy działające zdecydowanie lepiej na ich komórkach - czyli te ustandaryzowane. W efekcie mamy koszt całości wcześniejszego rozwiązania, a dodatkowo straty w stosunku do konkurentów.

Dodatkowo - wdrażanie standardów wbrew obiegowej opinii wcale nie kosztuje wiecej. Właśnie dzięki sztywnym wytycznym definiującym np. struktury danych, w sieci znajdziecie tysiące opensource'owych rozwiązań i produktów, które bez najmniejszych problemów będziecie mogli wykorzystywać u siebie. To zmniejszy koszty produkcji, ale również w razie konieczności dalszej rozbudowy produktu, zmniejszy koszty jego rozwoju i utrzymania.

Ostatecznym argumentem jest natomiast kwestia czysto biznesowa. Każda osoba prowadząca działalność gospodarczą, czy choćby zaznajomiona z tym zadaniem potwierdzi, że kluczem do największych zysków jest wiedza, w którą stronę rozwijać będzie się środowisko rynkowe. W sieci www wiadomo dokładnie w którą stronę będzie rozwijać się technologia na której bazuje.

Pomijanie tak wiarygodnej i darmowej informacji wydaje się więc być zwykłą głupotą.



Proszę czekać...
Nie możesz komentować. Budleigh Salterton umieścił Cię na czarnej liście lub Twoje konto nie jest aktywne.